Groch, kapusta i crowdfunding

puszki nagrody

Nie będzie to przepis na zupę, a na porządny crowdfunding!

Jak piszą zawsze raperzy i gwiazdy filmu – wracamy silniejsi, mocniejsi i teraz zaskoczymy. Gdzie byliśmy, kiedy nas nie było? Pracowaliśmy nad naszym pierwszym projektem crowdfundingowym. W czerwcu powinniście śledzić naszego FB/TT i profil na PolakPotrafi.pl. Udało nam się pobrać trochę „korków” z finansowania społecznościowego i tu z kolei ukłony dla ekipy z Natłok.pl.  Przejdźmy więc  do pierwszej części naszego dzisiejszego wywodu:

#CROWDFUNDING dla zielonych.

Wiedzieliśmy, że coś takiego istnieje, ale z czym to się je to już nie bardzo. Od początku maja wbijamy sobie kilka pojęć z tej pasjonującej ale trudnej dziedziny pozyskiwania środków na swoje plany. Dlaczego crowdfunding w naszym wykonaniu? Tworzymy aplikację, chcemy sfinansować ją bez żadnych dziwnych układów. Przyjmie się – super, jeżeli nie – trzeba popracować nad nią mocniej. Do tego zbiórka pozwala nam dorzucić kilka funkcji i nagród, których nie moglibyśmy dodać w żadnej innej formie dystrybucji. Od czego powinniście zacząć myśląc o crowdfundingu?

Po pierwsze ustalcie na co dokładnie i ile pieniędzy potrzebujecie. Będzie to tzw. wasz próg ufundowania projektu. Jeżeli uważacie, że np. na stworzenie sensownej aplikacji odmieniającej Wasze życie, potrzebujecie 10 tysięcy złotych…to to jest wasz próg. Od razu uczulamy, jeżeli nie uda się sfinansować projektu, to cała kasa wraca do wpłacających.  Co jeżeli przekroczycie założone 10 tysięcy? Właśnie po to wymyślono progi. Posługując się dalej przykładem apki – ustalacie kilka funkcji, dodatków, możliwości na które przeznaczycie daną kwotę. To może być stworzenie aplikacji mobilnej, dorzucenie do każdej sztuki programu fajnej koszuli hawajskiej, albo obietnica fantastycznej kampanii reklamowej, której nie zakładaliście wcześniej. Ogranicza Was tylko fantazja i fizyczne możliwości spełnienia obietnicy.  Ok, ale wpłaca się te pieniądze na konto i już? Co z tego będziemy mieli? Nagrody, pakiety i wyjątkowe okazje!

Oprócz pakietów (za np. 40, 60 i 120 zł) w zależności od kwoty jaką przeznaczyliście na dany projekt, dostaniecie odpowiednią formę podziękowania od autorów projektu.  To może być podziękowanie na stronie internetowej, filmik wysłany specjalnie do Was po zbiórce, ale też bardzo miłe zestawy upominków, dodawanych do egzemplarzu aplikacji jaką pomogliście ufundować. Niekiedy autorzy danej zbiórki dają możliwość kupienia części nagród (maskotek, komputerów, kursu wyszywania – zależy od pomysłu) oddzielnie, bez konieczności dotowania produktu.

Jako autorzy projektu, od strony technicznej, musicie pamiętać o jasnym opisie na co i dlaczego zbieracie, kim jesteście i nakręceniu dobrego filmu wprowadzającego w temat. Lindą może nie jesteśmy, ale również pokazaliśmy swoje buzie w mega produkcji jaką jest nasz film otwierający kampanię ;). Więc jeżeli byliście ciekawi jak wyglądamy – jak to mówią w trailerach… soon.

Progi są. Nagrody mamy. Film tak dobry, że aż w kinach puszczają. W opisie myśl ostra i precyzyjna jak skalpel. Coś jeszcze? Najważniejsze słowo w crowdfundingu: społeczność! Mamy wrażenie, że po #CrowdUp – ie i kilku tekstach z Natłoku, Ci ludzie mają jakąś manie prześladowczą na temat tłumów, wszędzie widzą potencjalną społeczność i każą ją szanować. To ludzie którzy Wam zaufają, wpłacą swoje pieniądze i dadzą zaangażowanie.

Jeżeli mówimy o platformach do finansowania społecznościowego, tworzą się tam układy, małe mikrokosmosy i sieci połączeń międzyludzkich, na podstawie dobroci serca, wiary w idee i nie oszukujmy się korzyści. Możecie się dogadać, że dorzucicie jakiś ładny upominek do czyjeś akcji, a on w zamian dorzuci coś do Waszej. To samo z informowaniem o swoich projektach, o możliwościach dotarcia do person które pomogą Wam w realizacji waszych celów. Brzmi mafijnie, ale chcielibyśmy stać się częścią takiej mafii. Rodzina crowdfundingu jest bardzo lojalna, ale też nie zapomina i nie wybacza, więc nie pogrywajcie z nią i nie oszukujcie!  Wspomnieliśmy wcześniej o personach, które pomogą Wam w osiągnięciu celu. Dobrze przy takich projektach mieć jakieś ambasadora, człowieka który poświadczy swoją twarzą, że faktycznie jesteście nieźli i warto Wam zaufać. Każdy projekt to inna opowieść i dobrze, jeżeli stoi za nim historia sukcesu. Aczkolwiek to już nie jest wymóg i konieczność. Raczej detal który pomaga sfinansować całą sprawę.

ołówki

#WeeCase a sprawa Polaka (co potrafi.pl).

Tu docieramy do drugiej części. O nas. Mamy bloga, ale jest on niejako pochodną całego projektu pod nazwą „WeeCase”. WeeCase jest naszą aplikacją (mamy taką nadzieję, bo bez crowdfundingu nie będzie niczego) mająca zajmować się Waszą firmą/przedsiębiorstwem. Uważamy, że nasz program w bardzo intuicyjny sposób, da Wam większą władzę nad czasem i papierami. Potrafi ulepszyć kontakty na linii klient – Wy. Stąd nasz #jestemniezależny. Z jednej strony staramy się połączyć funkcję kilku aplikacji czy stron, tak by nie trzeba było się rozdrabniać. Z drugiej dzięki crowdfundingowi możemy dorzucić od siebie kilka funkcji, których inne aplikacje tego typu nie mają. Wszystko jest proste, przyjazne i sprawne. Podchodzimy do problemów które chcemy rozwiązać z innym spojrzeniem. Na przykład programów do prostego fakturowania jest całkiem sporo, dlatego nasz systemem na to pozawala, ALE robi to w zupełnie inny sposób (na podstawie raportów godzinowych i wybranych sposobów rozliczeń). Jest elastyczny i  sprawdzi się w każdym rodzaju działalności. Wychodzimy też z założenia, że jeżeli nawet klient nie wymaga raportów, to dobrze wiedzieć co się zrobiło. Dlaczego? To może kolejny przykład tego jak wykorzystacie naszą apkę?

Powiedzmy, że mamy klienta z który nie wymaga zestawień godzinowych i płaci mam ustaloną stawkę miesięczną za usługi. Na własny użytek zapisujemy w systemie wszystkie sprawy związane z tym zleceniem i wiemy na czym stoimy –  czy ilość pracy się zwiększa (na początku zakładaliśmy, że będzie to 25h, i jeżeli tak jest, albo kilka godzin więcej to jest dobrze, ale jeżeli wychodzi 50h w miesiącu i tak przez 3 miesiące to przestaje się nam to opłacać i musimy zmienić umowę lub poprosić o ewentualną dopłatę) czy wyniosła mniej niż zakładaliśmy (tu możemy być uczciwi i pokazać klientowi, że źle wyceniliśmy zakładany czas naszej usługi). Tak czy inaczej WeeCase jest twardym dowodem za co i dlaczego bierzemy swoją pensję. Przejrzystość i jasność w każdym biznesie jest kluczowa.  Więcej dowiecie się tuż przed zbiórką i w trakcie jej trwania. Uważacie, że nasz projekt nie jest dla Was? Szanujemy to, ale może w takim układzie zainteresuje Was jeden z ekstra gadżetów które przygotowujemy, albo usługa dwóch zaprawionych w informatycznych bojach ekspertów? Postaramy się też zainteresować naszym pomysłem, kilka osób które może poprą nasze starania o wstąpienie do panteonu crowdfundingowej społeczności ;)! W tematyce finansowania społecznościowego stawiamy pierwsze kroki i bliżej nam do niewinnego baranka niż eksperta, ale będziemy starać się opinię o fajnej zbiórki z ciekawym projektem. Wiemy, że WeeCase jest przydatny i potrzebny. Mamy nadzieję, że Wam także! Szykuje się bardzo intensywny czerwiec. Trzymamy kciuki i nie możemy się już doczekać. Macie pytania? Piszcie! Odpowiemy na każde. Teraz biegniemy tworzyć progi i nagrody. Zbiórka sama się nie złoży!

barany

(takie niewinne baranki z nas)

#WeeCaseTip:

Dzisiaj artykuły które pomogły nam w stworzeniu planu „crowdu”.

  1. Narzędzia
  2. Bądź dobry
  3. Movie Star
  4. Nagrody

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *