A Ty o jakich mitach słyszałeś?

magic

Zakładając firmę spotykasz na swojej drodze wiele mitów z których zasadnością musisz się zmierzyć.  Od tego, że marketing to magia tajemna, przez to, że pierwsze zlecenia muszą być tanie, po to, że praca na własne konto to sam znój i nieprzespane noce (a jakoś ludzie to robią). Kilka słów o tym, z jakimi mitami my się spotkaliśmy.

#Agencje są dla Pepsi i FBI.

Wiecie jakie agencję znaliśmy rozmawiając ze znajomymi po raz pierwszy o marketingu (jak może  w przyszłości wypromować WeeCase itp.)? Rządowe – w stylu CIA i FBI, ABW itp. Zatrzęsienie nazw z jakimi się spotkacie może przerażać. Od dość logicznych typów jak agencje eventowe, do już bardziej skomplikowanych agencji PR-owych, reklamowe, na absolutnie nieznanych przez laika agencji kreatywnych, 360, talentów, drobnych agencji lokalnych (im mniejsza agencja tym dłuższa i bardziej skomplikowana nazwa), interaktywnych lub SM. Chwilę nam zajęło, żeby zobaczyć czym kto się zajmuje, a i tak bardzo często formuła przyjęta na stronie „jesteśmy tak pro, że nie tłumaczymy dzikich nazw bo to oczywiste” uniemożliwia Wam skorzystania z ich usług.  Na początku proponujemy więc research i najlepiej dobranie agencji które współpracują, tudzież zrzucają część obowiązków na podwykonawców. To zdejmie Wam z głowy część obowiązków. Jeżeli macie bardzo wąską usługę do zlecenia, jasne idźcie do specjalistów – w innym wypadku zastanówcie się czy jest sens. W czym pomoże Wam agencja oprócz jak to zwykle piszą „dostępu do młodego, dynamicznego zespołu który z niejednego pieca jadł chleb”? Np. ogarnie strategie, pokazując, że reklama to nie takie hop – siup, dobierze środki i kanały, nauczy Was jak  poruszać się przy stole zwanym internetem, może udostępnić Wam swoje kontakty, tak by pierwszy post stał się viralem, albo nigdy nie zaistniał, bo FB nie będzie Wam potrzebny. Czym się kierować? Oprócz oczywistej opinii, zwróćcie uwagę na terminowość, podejście do klienta (im bardziej partnerskie tym lepiej, ale jeżeli ktoś będzie miał cojones by powiedzieć że robicie głupoty – to są Ci jedyni), kreatywnością albo jej brakiem (nie zawsze musicie mieć przy promocji aplikacji mobilnej dla 30 osób reklamę na dronach latających po Warszawie prawda?). Jak w dobrym układzie miłosnym – musi zaiskrzyć i już. 

#FB to tajemna umiejętność.

facebook2

Z FB w Polsce jest jak piłką nożną, polityką i zdrowiem. Wszyscy się na nim znają. Jeżeli Wasz kolega, twierdzi, że jest social ninja master predatorem, bo od 5 lat ma profil na Fejsie i zbiera lajki jak głupi –  to nim nie jest. Do tego niestety należy mieć albo lata doświadczeń, albo szkolenie. Niejedno. Co więc zrobić, jeżeli nie chcecie powierzać swojego konta obcej osobie, ZUS zjada wszystkie zaskórniaki które moglibyście wydać na kursy? Rzucić laptopem w diabły i wysyłać ludziom ulotki do skrzynek? Nie! Podejdźcie do tematu z pokorą i po prostu spróbujcie. Algorytm FB aktualnie zmienia się jak szalony (widać będzie prędzej posty znajomych niż marek), więc i tak w dużej mierze będziecie musieli powrzucać trochę drobnych kwot w posty. W myśl wyświechtanej i masami tu opisywanej zasady „content jest królem” przygotujcie dobrą treść. Może niekoniecznie na profilu marki musi pojawić się mem, grafika i filmik podawana szósty raz w ciągu 30 minut przez wszystkich? Macie dowcipny komentarz do rzeczywistości (złośliwy, sucharski, ale nowy i wartościowy?) wrzućcie go bez oporów. Oczywiście jeżeli nie bawi tylko Was i odnosi się sensownie do aktualnych wydarzeń. Wrzucając jako marka tekst w stylu ” My nie rozumiemy jak 22 dwóch facetów może latać za piłką. To żenujące” wyjdziecie na buców i szukających atencji osobników. Jak robić to dobrze? Przeczytajcie tutaj Zaplanujcie posty w różnych porach dnia i nocy i nie bójcie się próbować. Marketing firmy najlepiej poprowadzi albo osoba która w tej firmie jest, albo nią żyje. Macie wiedzę na wąski temat swojej specjalizacji? Może dzielcie się na FB w formie średniej długości notek? Liczy się pomysł, dokładność odwaga i podejście „co sami chcielibyście zobaczyć”. Dystrybucja treści również jest ważna, dobierzcie więc kilka grup w których będziecie raz na jakiś czas publikować swoje najlepsze treści (raz na jakiś czas – nie każdy). Nie musicie pisać codziennie, dobrze przygotowana treść, wrzucona nawet trochę chaotycznie jest lepsza niż codziennie wbijanie postów na siłę. A co do na siłę…

#Klient zawsze ma racje i zawsze mu przytakuj. 

phone

Zawaliłeś? To faktycznie tak jest. Jednak w sytuacjach, kiedy masz co do tego wątpliwości, masz świadomość, że nie jest to wina marki może jednak spróbujesz wytłumaczyć i np. zadośćuczynić? Może zorganizujesz podcast/webinar, transmisję live która wyjaśni cały temat? Najlepsza marka to taka, która z klientem rozmawia. Ludzie się mylą i to normalne, więc czasami wystarczy normalnie, po ludzku coś wyjaśnić.  Klient traktowany jak partner, z którym chciałbyś spędzić całe życie, będzie klientem zadowolonym. Czasami kłócicie się z partnerką/partnerem, a po całym domu latają talerze? OK, wiesz, że należy przeczekać, nie udawać, że nic się nie stało i spokojnie spróbować dojść do rozwiązania. Bo w chwili kiedy raz zaczniesz przytakiwać i zgadzać się na wszystkie zarzuty, przepraszać na wszelki wypadek – to już zawsze będzie Twoja wina. Biznes jest dla klienta i dla Ciebie. Dobrze zarządzany kryzys to taki, który pozwoli być konstruktywną sytuacją dla Twojej firmy, tak by wyszła z niej silniejsza, z lepszymi procedurami, lepszym produktem. Gadanie jak z podręcznika? Tak jest. Bo to dobry podręcznik. Nie chowaj więc głowy w piasek, tylko działaj! Prosimy też nie traktuj ludzi jak idiotów, bo 16 sztucznie utworzonych kont + rodzina, to nie jest dobry pomysł na robienie PR- u swojemu produktowi. Zależy Ci na klientach czy na polubieniach? My na naszym profilu FB mamy stosunkowo niewiele polubień, ale przynajmniej wiemy, że trafiamy do ludzi którzy chcą nas czytać. Zasięgi są różne, jednak krok po kroku i będzie dobrze. Wiecie przecież gdzie kończą tacy, którzy stwierdzili, że chamstwo i cwaniactwo w internecie popłaca – tutaj i tutaj. My staramy się czytać mądrzejszych od nas i wcielać to w życie. Ważne też jest to, by iść ludziom na rękę.  Postaraj się o dobry wygląd komunikacji Twojego klienta ze stroną. Połowa transakcji w sieci wykonywana jest już nie tylko z komputera, ale tabletów, smartfonów itp. Ludzie przed zakupami w sklepie wszystko wrzucają w internet. Dwóch na trzech kupujących online zwraca uwagę na opinie i komentarze. Marka, która będzie potrafiła to wykorzystać, zapanuje nad rządem dusz.  Według raportu TNS Polska – 49 % kupujących pozytywnie reaguje na oferty z możliwością zwrotu pieniędzy. Biorąc pod uwagę, że FB niedługo będzie tłumaczył wszystkie wpisy użytkowników, nawet negatywna opinia po chińsku się nie ukryje. Działa to w dwie strony, pozytywne rozwiązanie sprawy przez markę również nie ucieknie przyszłym klientom :)!

 

#Znani ludzie są jak lwy. 

lion

Nie podchodźcie, bo Was pogryzą! Pomyśleliście czasami, że możecie mieć fajny produkt, który może kogoś zainteresować ot tak? Większość filmów z poparciem „od gwiazd” np. na crowdfundingu pojawia się stąd, że ktoś swój produkt wysłał i zapytał czy się podoba. Tak? A mógłby to Pan/Pani powiedzieć do kamery? To działa. Przykład z Twittera – nie tak dawno Pan Krzysztof Stanowski, dziennikarz sportowy, rozkręcił akcję na stronie fundacji SIEPOMAGA.PLLudzie pokazali, że TT może służyć do czegoś dobrego. W dobę uzbierano (już dwa razy!) baardzo wysokie kwoty idące w setki tysięcy złotych, potrzebne ludziom do walki z rakiem czy na operacje. Ktoś po prostu miał odwagę i poprosił o pomoc. Dlaczego inaczej musi być z fajną ideą? OK, nie mówimy, że jeżeli chcecie reklamować nawozy, to idźcie do Pana Adamczyka mówiąc „Hej Panie Papież, może Pan się tu uśmiechnąć z tym workiem?”.  No ale akcja w stylu wiadomości na TT, „Szanowny Panie, przy okazji nowej linii nawozów w workach, rozkręcamy akcję wraz z Urzędem XYZ, by sprzątać po  własnym psie. Każdy, kto do Nas wpadnie – dostanie specjalny woreczek”. Absurd? Tak, oczywiście i to mocno podkolorowany, ale pokazujący, że liczy się śmiałość i pomysł na wykorzystanie influencera. Danie mu możliwości do pokazania się, do sprawdzenia, do zrobienia czegoś dobrego, lub dostarczenia produktu, który mu się przyda i będzie jednym z kilku ambasadorów, który po prostu wrzuci do siebie newsa. Myślicie, że dlaczego kanały na YT zajmujące się grami, tak chętnie pokazują 6 paczkę przysłaną zupełnie przypadkiem przez firmę ZYX z nową grą? I potem robią serię vlogów ogrywając ją? Ryzykujecie, ale kto tego nie robi ten po prostu traci. Pozytywna bezczelność, pewność siebie i odwaga. Nie jest też prawdą, że „duży bierze wszystko”. Nie przypominamy sobie kampanii marki, która zrobiłaby taką furorę w sieci jak „DecoMorreno”. Kampania poniosła przypuszczalnie koszt równy temu, ile za zlecenie zażądał grafik obrabiający to zdjęcie. Błysk, iskra i znani/nieznani sami nieśli to w świat. Kombinujcie!

#PODSUMOWANIE

open

Otwarty przepis na sukces to:

  • Poczytajcie jakiej agencji potrzebujecie, bo jest ich masa.
  • Zastanówcie się, czy nie prościej poświęcić kilka weekendów i spróbować samemu.
  • Dokładnie ustalcie szczegóły współpracy, efekt końcowy i nie bójcie się pytać.
  • Eksperymentujcie z kanałami, którymi podążą wasz przekaz.
  • Poczytajcie mądrych ludzi, którzy tymi kanałami zajmują się zawodowo.
  • Obłóżcie się książkami i artykułami na weekend, próbując potem co działa a nie.
  • Nie przepraszajcie klientów, że żyjecie, ale przyznawajcie się do błędów.
  • Dbajcie o dobrą komunikację na linii Wy – klient. 
  • Dbajcie o opinię. Kasa wydana na marketing prawie zawsze się zwraca (jeżeli nie wydajecie na tureckie polubienia).
  • „Atakujcie” znanych.
  • Kombinujcie, bo kreatywność, pokora i pracowitość to idealny przepis na sukces.
  • Czytajcie WeeCase i uczcie się z nami :)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *