Dokąd tupta nocą Pikachu z telefonem i dronem nad głową?

https-%2F%2Fblueprint-api-production.s3.amazonaws.com%2Fuploads%2Fcard%2Fimage%2F154206%2F6938d6d6f30a446297b1e2f450d51568

Pamiętacie jak pisaliśmy, jak wielką grupą społeczną stali się gracze? Pokolenie aktualnych trzydziestolatków i czterdziestolatków piastuje aktualnie najważniejsze stanowiska w agencjach marketingowych, przedsiębiorstwach i firmach. Ludzie wychowywani na grach, kodach kulturowych z lat osiemdziesiątych, wprowadzający nas w świat który do tej pory oglądali tylko i wyłącznie na filmach, czy czytali w książkach/komiksach.

Dzisiaj kilka przemyśleń, dlaczego żyjemy w bardzo ekscytujących czasach – 3 trendy ostatnich dni w internecie, które wskazują na zmianę pokoleniową „w sieci”.

#Chcę tego żółtego.

pokemon-go-premiera-1-650x412

Portal PRoto.pl napisał wczoraj taki tekst:

„Z najnowszych badań Greenlight VR wynika, że konsumenci lepiej postrzegają marki, które inwestują w wirtualną rzeczywistość – czytamy na adweek.com. Z 1300 przebadanych aż 71 proc. stwierdziło, że taka technologia sprawia, że są skłonni uznać daną markę za innowacyjną i nowoczesną. Co więcej, 53 proc. badanych chętniej skorzystałoby z oferty firmy, która wykorzystuje wirtualną rzeczywistość – podaje portal.

„Oglądanie przekazu na żywo, korzystając z technologii wirtualnej rzeczywistości, wywołuje znacznie więcej pozytywnych emocji, takich jak szczęście czy podekscytowanie, w porównaniu do grania w gry w wirtualnej rzeczywistości” – pisał Steve Marshall we wstępie do wyników badań Greenlight VR.”

OK, ale co to właściwie oznacza? Ni mniej ni więcej, że szaleństwo jakie obserwujecie w związku z Pokemon GO jest dopiero początkiem. Będzie coraz więcej aplikacji nawiązujących właśnie do takiej aktywności, do jakiej zmusza nas Pokemon. Aplikacja stworzona przez Nintendo ruszyła lawinę. Pokemon to na pewno jeden z najważniejszych trendów (tak to nazywamy, bo już w sieci pojawiają się opracowania „Pokemon case” i należy chyba powoli czekać na prace magisterskie pisane o tej modzie) które wywracają stolik z szachami.

 

Od ludzi wpatrzonych w telefony, biegnących w pogoni za stworem wyświetlającym się na jego ekranie i ulokowanym gdzieś na trawniku u sąsiada, czy bardziej niedostępnym miejscu jak Muzeum, nie da się już uciec. Dziennie około 10 tysięcy ludzi wyszukuje w Polsce nazwę Pokemon (wcześniej, jak donosi raport IMM na taki wynik składały się dwa miesiące). Szał jest tak wielki, że w zaczęły się pojawiać oferty pracy dla łowców, a ludzie donoszą również o tym, że nieznani osobnicy, próbują włamać im się na posesję „bo widać fajnego pokemona”.  Połączenie „grywalizacji”, wirtualnej rzeczywistości, marki działającej na emocje związane z dzieciństwem i możliwości wspólnego spędzania czasu zdało egzamin w absolutnie śpiewający sposób. Pokemon GO już przebija pod względem zainteresowania Tindera i Twittera, przewrotnie dając temu drugiemu kolejne życie. To właśnie na TT 48% użytkowników aplikacji wrzuca komentarze dotyczące swojej aktywności w grze. Grają wszyscy, od sceny YT, przez piosenkarzy, dziennikarzy, polityków. Ostatnio temat Pokemon pojawił się na konferencji prasowej Departamentu Stanu w USA. Jeden z dziennikarzy został przyłapany na próbie złapania pokemona prosto z mównicy na której przemawiał rzecznik.

Paranoja która minie czy przejdzie? Nie tak łatwo. Według różnych wyliczeń, apka już wykręca lepsze wyniki przywiązania do siebie w trakcie dnia niż FB czy Snapchat. Między FB a Pokemon dzienna różnica to 10 minut. Między Pokemon GO a Snapchatem – 20 minut.  Do tego na aplikację już chrapkę mają marketingowcy. Oprócz sponsorowanych lokacji, oprócz eventów na których zbierzesz unikatowe stwory, marki jak tylko mogą podpinają się pod szaleństwo ogarniające świat. Złote Tarasy, restauracje, nawet płatne parkingi czy fryzjerzy reklamują się nawiązując jakoś do Pokemon Go. Pojawiają się aplikacje randkowe, bazujące na wspólnym polowaniu na Pikachu.

Trend? Klasyczny przykład aplikacji która re definiuje trend w aplikacjach mobilnych i pozwala np. bardziej zaangażować je w gry miejskie czy wyciągnąć młodych i starych na powietrze. Oby nie tak jak w Bośni na pola minowe…

#Bez telefonu ani rusz!

Pokedex3-1-796x532

Coś co było od dawna wiadome i przejmowało ogólne myślenie o tworzeniu stron, aplikacji, pracy w firmie czy reklamie. „Mobile” rządzi i dzieli. Większość z nas częściej przebywa w internecie za pomocą telefonu czy np. tabletu niż komputera. Jak wynika z raportu  Online Video Forecasts 2016 urządzenia mobilne staną się główną platformą do oglądania video. Autorzy raportu wyliczyli, że na komputerach video oglądamy około 16 minut dziennie, na urządzeniach mobilnych około 19. Cytując brief.pl – w Polsce na reklamę video online rosną szybciej niż na reklamę w internecie w ujęciu całościowym. Wzrost pobierania takich aplikacji jak Ipla czy TVN Player pokazuje, że użytkownicy nie mają już żadnych problemów by na swoich telefonach oglądać seriale, mecze czy konsumować inne treści online. Pamiętacie festiwale filmowe poświęcone produkcjom kręconym „komórkami”? Teraz takie wydarzenie to już nic dziwnego i nowatorskiego, a wydaje się naturalnym krokiem i następstwem.

YT który coraz śmielej przejmuje młode umysły, mimo wszystko staje się sukcesorem TV. Jak ładnie powiedział ostatnio w swoim filmie właśnie na YT znany twórca internetowy Krzysztof Gonciarz (ostatnio sukces na Patreonie czy nagroda National Geographic): ” Telewizja oddała bez walki przestrzeń dla twórców YT. Młodzi oglądają YT bo zwykła TV nie trafia już w ich gust”. Cytat z pamięci więc wybaczcie niedokładność kosmetyczną, ale przekaz był dokładnie taki. Dlaczego o tym piszemy? Bo jeżeli teza jest prawdziwa (a w dużej mierze jest), to całe pokolenie grupy docelowej dla reklam, programów, gier, produktów, materiały video głównie czerpać będzie właśnie z sieci. Za pomocą telefonu.  Dodamy tylko, że w Japonii z której vloguje Pan Gonciarz, twórcy internetowi po przekroczeniu 100 tysięcy subskrypcji, dostają bilboardy na ulicach. Są w pewnym sensie gwiazdami. Nie odbiegając jednak od tematu „mobile”, Warszawa aktualnie zaczyna test aplikacji mobilnej która ma informować o możliwości parkowania w centrum. To już realny wpływ technologii na codzienność osób które absolutnie nie muszą wiedzieć czym jest Snapchat czy Twitter. OK, a teraz coś poważniejszego. Wiecie w jaki sposób Prezydent Erdogan skontaktował się z CNN? Przez FaceTime czyli aplikację do video rozmów przez wasz telefon. Nie zdradzając przy tym nikomu swojego położenia, Erdogan wyraził swoją opinię i porozmawiał z dziennikarzami (dość mrożące krew w żyłach, biorąc pod uwagę jak chętnie zakazuje aktywności mediach społecznościowych czy odcina dostęp do internetu swoim obywatelom). Również niedawno gruchnęła wiadomość, że z produktem na rynek dotyczący telefonów i aplikacji mobilnych wchodzi Edward Snowden. Wypuszcza on rzecz która pozwoli dziennikarzom ukryć miejsce swojego pobytu, sprawdzić czy rozmowa jest śledzona i zgubić ewentualny „ogon”. Witamy w świecie mobile – od Pokemon, przez łatwe parkowanie, po wywiady w trakcie puczu.

#Musk i Zuckerberg.

vrg_1143_graphic_03_sized_fin.0

Zdjęcie z The Verge.

Gdybyście mieli jeszcze wątpliwości co do dwóch wizjonerów którzy zmienią Wasze życie w ciągu kilku najbliższych lat – nie musicie się już martwić. Elon Musk czyli facet zwany Iron Manem, ze względu właśnie na swoje wizjonerstwo, styl życia i rozpoznawalność, ogłosił plan który zmieni zasady gry w energetyce. Człowiek wprowadzający na rynek samochód na prąd, ma ambicje dostarczać energię (np. za pomocą paneli słonecznych) do Waszych domów. Jak głosi jedna z teorii, ewentualna następna wojna światowa, miałaby zacząć się od walki o surowce. Musk mówi jasno: „Gaz, ropa czy inne metody pozyskiwania energii, wiodą nas do nieuchronnego konfliktu. Tesla chce to zmienić”. Tak powstała współpraca z SolarCity. Eksperci od energii twierdzą, że połączenie Tesli i SolarCity może pomóc zrewolucjonizować sposób wykorzystania i wytwarzania energii w nadchodzących dekadach, wprowadzając nas w erę energetyki odnawialnej-bardziej powszechnej i niedrogiej.

Drugim z ludzi, którzy niewątpliwe patrzą „krok do przodu” jest Mark Zuckerberg. Człowiek którego wielu lekceważy, kojarząc go tylko z Facebookiem, ma ogromne zasługi w działalności charytatywnej i wykłada ogromne kwoty na dotowanie nauki. Zajmując się przy tym ekologią, problemem nierówności społecznej i wyrównywaniem szans. Właśnie w dziedzinie wyrównywania szans zmienić może się wiele. Złośliwi mówią, że zaradny przedsiębiorca właśnie funduje światu rządy korporacji na skalę której nie spodziewał się nawet Orwell. Chodzi o projekt „Aquila Drone” który dostarczy internet do mniej więcej 1,6 miliarda ludzi nie mających jeszcze do niego dostępu. Wszystko za pomocą maszyny zasilanej (no jakby inaczej) bateriami słonecznymi, za pomocą energii potrzebnej do włączenia trzech suszarek. Rewelacyjny artykuł opisujący cały projekt zamieścił theverge.com. Materiał znajdziecie tutaj: Klik.

W tle wydarzenia  z dronem FB, jak pieszczotliwie nazywana jest Aquila, mówi się o tym, że M.Zuckerberg ma w planach założenie agencji zajmującej się podbojem kosmosu i niższych partii nieba. Czyżby konkurencja dla Virgin? Niewykluczone. Są pieniądze, jest wizja i właściciel który już niczego nie musi, dalej ma nos do interesów i obsesję bycia zapamiętany jako ktoś więcej niż „Pan od największej plagi internetu z której wszyscy korzystamy”.

Umówmy się, że przeczytamy ten wpis za 10 lat i pośmiejemy się wspólnie dobra? Z Pokemonem pod pachą, czytając tekst z telefonu zasilanego przez baterie słoneczne. Podpięci pod internet  z drona. Miłego weekendu życzy WeeCase!

Zdjęcia z The Verge, Musk i Nintendo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *