Sto lat internecie!

pracuję w internecie

Może w szale (urlopowym, wakacyjnym, projektowym) nie zauważyliście, ale polski internet obchodził urodziny. Dwadzieścia pięć lat i ani roku mniej. Dorosły człowiek, tuż po studiach i idący do pracy. Stwierdziliśmy, że w ramach tej pięknej uroczystości usiądziemy ze szklanką mleka i pijąc jego zdrowie, podsumujemy kilka aspektów jego życia. Jak to się wszystko toczy? Co zmienić, do jakiej pracy pójść? Jakie internet polski ma plany? Tekst zawiera truizmy. Wiemy o tym, ale jak to na urodzinach czasami bywa  – rodzina powtarza po raz milionowy to samo i takie to właśnie prawo tej uroczystości.

#Małolat.

Internet w Polsce – cytując Wikipedię – urodził się prawdopodobnie tak :

  • 17 sierpnia (prawdopodobnie) – Rafał Pietrak, pracownik Wydziału Fizyki UW, wysłał pierwszego e-maila po protokole TCP/IP z budynku Wydziału Fizyki UW z ul. Hożej 74 przez Centrum Informatyczne UW (pokój nr 3 CIUW) do Kopenhagi. Data 17 sierpnia uznawana jest za początek Internetu w Polsce.

Na pierwszy polski serwer musieliśmy poczekać do roku 1993.  Pierwsze „naście” lat życia to niezapomniane czasy początków Wirtualnej Polski, modemów, dzieci Neostrady, raczkującego Merlin.pl czy Allegro.pl. Kto żył w tamtych czasach, z prawdziwą łezką w oku wspomina piszczący dźwięk łączenia się z siecią. To wtedy również kwitły sieci rozbijane kablami po całych blokach, pierwsze rozmowy na IRC-u, czy statusy na Gadu- Gadu. Młody człowiek rósł na tyle, że dzisiaj ma około 25 milionów użytkowników. Nikt chyba nie wyobraża sobie życia, bez sprawdzenia poczty, wejścia na FB, czy obejrzenia zawodów sportowych.  Oczywiście, można – ale to trochę tak jak żyć bez prądu. W sumie da się, jednak trochę ułatwia on egzystencję prawda? Internet rósł i tak jak każdy nastolatek poznawał nowe aspekty doroślejszego życia: naukę, imprezy, pasje, miłości czy pracę.

#Nauka.

profesor

Internet wpłynął na naukę w sposób niewyobrażalny. I nie chodzi nam tylko o to, że niektórzy twierdzą, że po tym jak stworzono Wikipedię, studia nie są potrzebne. OK, dość optymistyczne założenie, ale powiedzenie, że jeżeli czegoś nie ma w Google, to ta rzecz nie istnieje nie wzięło się znikąd. Internet dał szansę na wymianę wiedzy w sposób o jakim nie śniło się do tej pory filozofom. Możliwość nauki i wyrównanych szans jeszcze nigdy nie była tak wielka. Na poziomie najwyższym, gdzie mądre głowy z całego świata, mogą współpracować ze sobą, łącząc się Skypem, wrzucając dane, wysyłając sobie maile lub po prostu publikując w sieci. Także na poziomie trochę niższym, ale równie cennym, gdzie zwykły szary człowiek, ma dostęp do wiedzy, kursów internetowych czy studiów online. Wykształciły się nowe kierunki nauki, zajmujące się informatyką, programowaniem, marketingiem internetowym, a najcenniejszą jednostką wiedzy stała się…informacja.

Niczym w książkach Gibsona albo Lema, odkrycia naukowe mają teraz „zapis cyfrowy”. Niestety nauka dotyczyła zawsze w dużej mierze tego, jak zrobić krzywdę innej osobie. Wojna od wielu lat napędzała odkrycia (przecież sam internet jest jej pokłosiem) i nikogo już chyba nie dziwi, że dzisiaj jedni z najcenniejszych bohaterów wojennych, to Ci którzy strzelają do siebie z poziomu klawiatur. OK, ale zejdźmy z powrotem do życia codziennego. Nie wspominamy już o GPS-ie, bankowości lub rozwoju medycyny (nawet umożliwiając komunikację, między instytutami). Sieć to skarbiec, w którym  możecie znaleźć mały pieniążek, kość kurczaka, papierek, ale też wielkiego  Koh-i-noora (nie wiecie, to prosimy sprawdzić w internecie).

#Impreza!!!

scroll

Społecznościówki – jedna wielka domówka. Miliony ludzi, z którymi pogadasz o wszystkim. Miejsce spotkań, czasami jedyna możliwość podtrzymania kontaktu. Do tego muzyka i artyści których w życiu nie poznalibyście bez sieci. Nie wiemy jak Wy, ale my już nie wyobrażamy sobie poniedziałków bez nowego Spotify. Dodajmy  tysiące domorosłych DJ-ów, puszczających na normalnych imprezach muzykę z YT i „Sylwestry” spędzane na serwerach w grach online. Jakby się zastanowić, to internet wpłynął na sposób wspólnej zabawy wielu ludzi, w równie mocny sposób jak wpływał na naukę. Ostatni szał na Pokemon Go jest chyba syntezą zjawiska w pigułce. Zmienił się też sposób randkowania, czy ogólnej interakcji między ludźmi. Wysyp tych wszystkich „sympatii.pl”, oceniania swoich zdjęć, Tinderów i innych portali randkowych pozwolił wielu ludziom odkryć miłość swojego życia. Jeszcze nigdy w historii nie było tak prostą rzeczą poznać drugą połówkę.

Budzicie się z ogromnym kacem i dostrzegacie po 3 godzinach, że ktoś zniszczył Wam meble? Spokojnie, jest OXL czy inny Gumtree. Chcecie wyglądać modnie? Szykuje się bankiet, a nie wiecie co teraz się nosi? Moda trzęsie całym internetem. Wysyp blogów modowych, celebrytów z Instagrama, to znak czasu. Tempo zmian w trendach dotyczących wyglądu, sztuki, sposobów spędzania czasu, dyktuje sieć. Ponownie jedna z najważniejszych cech określających dzisiejszy świat w dobie netu, to dostępność. Dostępność do swoich pasji, dostępność do różnych modeli życia, zabawy i chwilowych trendów. W 15 sekund możecie wypromować nową fryzurę, sposób ubierania się, ale też artystę, czy…zbiórkę charytatywną. Ostatnio Twitter oszalał (jak kilka razy już wspominaliśmy) na punkcie szybkich i spontanicznych akcji zbierania pieniędzy na konkretne fundacje pomagające ludziom, zwierzętom, walczące z zanieczyszczeniami czy różnego rodzaju wykluczeniami. Bez miejsc gdzie normalnie gadacie o kotkach, wymieniacie się ulubionymi kawałkami i wrzucacie swoje „porn foody” nie byłoby to możliwe.

#Praca.

miejsce zamieszkania2

Miliony wolnych strzelców, social media ninja, ale strategów, marketingowców, programistów, internet daje pracę bez potrzeby wychodzenia z domu.  Dzięki internetowi mógł zaistnieć crowdfunding i crowdsourcing. To wolny przepływ gotówki, rynków, innowacyjność i potęga biznesów w stylu Amazon. Powstało i powstaje mnóstwo zawodów, których nie wytłumaczycie swoim dziadkom. Wielu z nas może o sobie powiedzieć, że są blogerami, analizują Big Data, pracują w e-commerce, projektują aplikacje mobilne. Nie ma już firm, są startupy, nie ma już problemu z pracą zdalną, a tworzenie memów może dawać pieniądze na życie. Ponownie można powiedzieć, że jeszcze nigdy tak wiele nie pozwalało na pracę z każdego miejsca na ziemi, dla każdej firmy na ziemi. Musisz mieć tylko konkretne umiejętności których ta firma potrzebuje. Artyści mogą omijać główny obieg, dziennikarze mają szybkie środki komunikacji w styly TT, politycy (niestety dla nich) również jeszcze nigdy nie byli tak blisko swoich wyborców. Dostępność, elastyczność, specjalizacja – to cechy które teraz zapewniają pracę. Ostatnio widzieliśmy nawet bar mleczny w małej miejscowości, który w zamian za  polubienie na FB dawał zniżkę na kompot. Ludzie zarabiają w stawkach godzinowych, żyjący od projektu do projektu, to nie jest ewenement. Zmieniliśmy się jako pracownicy, zmienił się sposób zatrudnienia i pewnie zmieni jeszcze sześć razy w ciągu najbliższych dwudziestu lat.  Zmienił się nawet język pracowniczy.

Coś co niedawno było jeszcze „korpomową”, staje się językiem pracy, wchodzi do życia codziennego i coraz rzadziej ludzie reagują skrzywieniem na „kejsy”, „asapy” i „pushowanie”. Księgowość, proces zakładania firmy, ba, kraj  w którym możecie to zrobić – to wszystko dzięki internetowi rzecz zależna tylko od Was. Jest łatwiej.

 

#Problemy.

Czyli żyjemy w czasach szczęśliwości? No nie bardzo. Internet pogłębił produkcję idiotów. Po prostu, nie owijając w bawełnę. Skoro informacja jest na wyciągniecie ręki, to nie ma potrzeby żeby się jej uczyć. Następuje rozwarstwienie, ludzie zamykają się w swoich bańkach informacyjnych. Żeby zostać gwiazdą, wystarczy pokazać tyłek w internecie. Hejt, nienawiść i pogarda przelewa się w komentarzach na portalach. Sztuczny lans i pozy, „fake” życia na FB i udawane znajomości. Roszczeniowość pracowników i wyzysk pracodawców (wywołane możliwością dużej rotacji ludzi w firmach), brak stabilizacji pracowniczej. Sztuka często kopiująca podróbę projektów z drugiej strony globu. Możliwość manipulacji klientem, ale wyborcą i młodym człowiekiem. Pornografia, hakerstwo, oszuści internetowi, pedofile dorywający dzieciaki w sieci. Mnóstwo zagrożeń i trudności z którymi musimy sobie radzić. Nie wspominając o takich ekstremach jak cyberterroryzm, inwigilacji służb i „mrocznej” części internetu.  Internet tak jak każdy 25 – latek ma swoje chwile, o których wolelibyśmy zapomnieć. Kwestia tego, żeby jak do wszystkiego podchodzić z dystansem, korzystać mądrze, no i żeby „plusy nie przesłoniły nam minusów” cytując klasyka. Czyje to? Sprawdźcie w internecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *