Crowdfunding – projekt zarządzania deficytem czasu.

godzina

Czas jest tematem, który prześladuje nas ostatnio bardzo wytrwale. Jak każdy przedsiębiorca mamy go za mało. Również crowdfunding – do którego się przygotowujemy – zabiera go mnóstwo. Ten wpis dedykujemy więc towarowi deficytowemu, dla każdego kto ma własną działalność. No i dowiedziemy, że w finansowaniu społecznościowym jest najważniejszy.

#Czas na poruszenie tłumów.

poruszenie

Macie pomysł. Pomysł który według Was zmieni rzeczywistość, zagadkę stanowi tylko sposób. Opcje są dwie, albo ludzi którzy mają go ufundować, albo Waszą. W tym drugim przypadku pamiętajcie, że ludzie którzy pomogą Wam w spełnieniu marzeń, muszą dostać coś wartościowego w zamian. Pierwszym pytaniem, z jakim się zmierzycie, będzie KIEDY. Kiedy jest pytaniem fundamentalnym. Raczej nie może być to grudzień, bo większość nas ogarnia szał zakupów świątecznych. Styczeń? Postanowienia noworoczne i fala sylwestrowych wydatków, z późniejszym bólem głowy i portfeli. OK, to może wakacje? No nie bardzo, przecież ludzie wyjeżdżają. Nagle okazuje się, że przy wyborze terminu zbiórki, pole zawęża się do paru miesięcy w roku. No chyba, że startujecie ze zbiórką sezonową (coś co jest projektem np. mocno wakacyjnym) lub wierzycie w swój projekt na tyle, że macie przekonanie o jego powodzeniu niezależnie od pory dnia, roku czy miesiąca.  No dobrze, wiemy już kiedy, następną zagwozdką będzie NA ILE? Projekt zwykle może trwać od 14 dni, do 3 miesięcy. Ważne jest to, na ile jesteście w stanie przykuć uwagę tłumu. Czy to tego medialnego, czy tego skupionego wokół zbiórki (waszej społeczności), na ile nośna jest idea z którą idziecie i ile fizycznych materiałów – ale prawdziwie sensownych, nie udostępnianych kotków z FB, wygenerujecie np. na media społecznościowe. Pytanie też po co? Bo jeżeli uważasz, że Twój projekt nie ma szans, na uzbieranie pieniędzy w miesiąc, to może coś należy przy nim poprawić? Każda zbiórka ma pewien okres dołka, kryzysu, który im dłuższy projekt, może trwać dłużej… będziesz w stanie nad tym zapanować? Lista pytań wcale nie robi się krótsza. Pytanie numer trzy: ILE POTRZEBUJĘ NA REALIZACJĘ PROJEKTU? Licz z górką. Czasu masz wiele, podstawą jest jednak dobra komunikacja z Twoimi wspierającymi. Nikt nie lubi nie wiedzieć, co dzieje się z jego pieniędzmi prawda? Nie dawaj sobie też wielkiego marginesu błędu, ludzie którzy pomogli Ci ufundować Twój projekt, obdarzyli Cię zaufaniem i czekają na fenomenalne nagrody które im obiecałeś. Nie zawiedź ich. Opowiadano nam o masie projektów, które zostały ufundowane, ale ludzie za nie odpowiedzialni zawalili wysyłkę produktów, mieli potężne obsuwy. Przy głośnej sprawie Secret Service okazało się nawet, że ludzie wpłacali tak naprawdę na inny projekt. Masz bardzo wiele do stracenia, bo w wypadku utraty zaufania wspierającego, raczej już nigdy go nie odzyskasz. A na tym chyba polega crowdfunding prawda? Na zaufaniu.

#Crowdfunding to brzmi tłumnie.

tłumnie

Fajnie, masz już wybrany termin, wiesz, że Twój projekt będzie kwitł przez 4 tygodnie, a paczki wyjdą już 3 miesiące po zakończeniu akcji. Masz też świadomość, że komunikacja w trakcie realizacji postępów projektu będzie kluczowa. Co do tłumu ma czas? Musisz dać sobie szansę, na to by ludzie zebrali się pod Twoimi sztandarami. Nie zliczymy ile mądrych książek i artykułów przeczytaliśmy o stworzeniu społeczności. Może potrzebujesz kilku chwil na jakąś fajną akcję promocyjną? Może dasz sobie czas, by zastosować trochę „kurtyny”, czyli pograć tajemnicą wokół swojego projektu? Chyba, że wręcz przeciwnie – od razu zbudujesz opowieść, wokół której zbiorą się ludzie? Każda opowieść, żeby złapać słuchacza za serce, musi chwilę wybrzmieć. Dokładnie tak samo jest z narracją przy tworzeniu społeczności w crowdzie. My aktualnie pracujemy nad warstwą demo naszego systemu. Chcemy dać możliwość, przetestowania kilku osobom naszego produktu, zanim wyjdziemy z nim do ludzi. Chcemy stworzyć społeczność, pewne środowisko, w którym ludzie będą wiedzieli o czym mówimy – pisząc WeeCase. Blog zawsze był tylko dodatkiem, wartościowym, ale finalnym projektem jest jakby nie było zbiórka crowdfundingowa, z pewną społecznością zebraną przed, lub w trakcie. No właśnie, gdybyś nie miał/nie miała pomysłu jak stworzyć pewną grupę wokół swojej idei przed startem zbiórki, nie martw się. Może Twój produkt spowoduje, pewną modę? Może wpadniesz na dobry pomysł w trakcie trwania zbiórki, który pozwoli Ci „podpiąć” się pod jakiś trend i pokazać się światu. Po rozpoczęciu akcji internet nie zamiera, więc masz CZAS, na ciągłe ulepszanie i improwizowanie. Pozyskiwanie influencerów. Może nawet nie wiesz, ale nawiążesz współpracę z twórcą innego projektu i pozwoli Wam to dotrzeć do szerszego grona odbiorców? Bo pewne jest to, że zbiórki crowdfundingowe oprócz dużej ilości zmiennych, mają jeden pewnik. Potrzebne jest zaangażowanie projektodawcy. Czyli jego CZAS. Nie idzie? Zrób krok w tył, odpuść na dwa dni, przeanalizuj co jeszcze możesz zrobić i ulepsz swoją zbiórkę. Dotrzyj do nowych społeczności, zmień strategię marketingową, nie załamuj się i daj ludziom czas na zainteresowanie się Twoim projektem. Zmień strategię marketingową, wymyśl coś, co przypomni ludziom, że zbiórka trwa krótko, mają mało czasu, wprowadź elementy grywalizacji i wykorzystaj krótkie terminy pojawiania się wyjątkowych nagród. Możliwości jest wiele. Po prostu znajdź czas na poznanie swojej społeczności.

#Ja to sobie wszystko zanotuję

zanotuję

Ludzie przy projekcie są? Super! Co teraz? Nadszedł CZAS NA NAGRODĘ. Niejedną. To ten moment, kiedy siadasz z notatnikiem czy to realnym, czy wirtualnym i zaczynasz liczyć. Liczysz ile możesz dać swoim wspierającym, za jaką kwotę, w jakiej chwili zbiórki. Notujesz dokładnie każdy pomysł. Nagrody mają być rzeczami, które Twój wspierający dostanie od Ciebie w ładnej paczce, najlepiej nie wychodząc z domu. Koszulki, smycze czy kubki. Nagrody mogą być też rzeczami związanymi z Twoim projektem tylko pozornie. Muszą być jednak wtedy na tyle atrakcyjne, by miały sens. O czym mowa? O nagrodach „spersonalizowanych”. Próbujesz ufundować płytę? Nagrodą może być koncert dla Ciebie i np. partnerki/partnera w romantycznym miejscu. Może to być kolacja z Twoim gitarzystą. Cokolwiek. Ważna jest unikatowość i CZAS – jedyny moment kiedy możesz coś takiego zdobyć, za takie pieniądze. Fajnie by było, żeby oprócz Ciebie i Twojej rodziny, ktoś ten projekt pomógł Ci wypromować. Takich ludzi nazywam ambasadorami projektu, marki czy produktu. Nie musi to być osoba wielce znana – aktor czy muzyk (znów, wbrew pozorom liczy się pomysł, czasami nawet małe projekty, mają szansę na poparcie większych nazwisk), ważne,  żeby znaleźć osobę rozpoznawalną w danej społeczności, w która prosty dla niej  sposób pomoże Wam z projektem.  Błagamy tylko, nie zmuszajcie teraz Pani Szapołowskiej, żeby nagrała 5 sekund o projekcie, na temat którego nic nie wie. Wszystko jest? Oczywiście, że nie!

Zostały Wam tzw. progi. Próg to łopatologicznie mówiąc, określona kwota nadwyżki w projekcie, którą przeznaczacie na wcześniej zaplanowany cel. Po przekroczeniu 25 tysięcy złotych, przy projekcie o kwocie ufundowania 15 tysięcy, do np. gry planszowej, możecie dorzucić dodatkowy zestaw kart. Po 30 tysiącach wrzucicie tam kości, kolorową planszę i małego kotka. Przy 50 tysiącach w paczce obok, gracz dostanie wodę i karmę dla kotka, a na karty koszulki. Proste prawda? Jednakże czasochłonne. Znów musicie zrobić kilka sesji kreatywnych i przemielić pomysły. Tak to działa i trzeba się z tym pogodzić.

#Godzina to zawsze 60 minut. Film musi być krótszy.

godzina

Wow, to pewnie mamy już wszystkie elementy, a świat crowdfundingu położy się przed nami  z zachwytem. No nie bardzo. Fajnie by tych ludzi, do których chcecie dotrzeć, poinformować o czym jest projekt i jakoś zainteresować. Idealny filmik? No jak inaczej zacząć, jak nie od CZASU! Od 3 do 4 minut, z czego musicie pamiętać by pierwsze 30 sekund, pierwsza minuta była wciągająca. W innym wypadku spróbujcie jeszcze raz. Filmik powinien być jak najlepszej jakości. Nie musicie szukać profesjonalnej ekipy, zatrudniać Andrzeja Wajdy, albo wciągać do niego Michała Żebrowskiego. Tzn. mając takie możliwości – super, ale nic na siłę. Wybierzcie jednak dobrze miejsce, zróbcie tyle dubli ile potrzeba, zadbajcie o to by coś się w nim przesuwało, 4 minuty jednej zupełnie obcej osoby, mówiącej beznamiętnie do kamery nie będzie najlepszym z możliwych strzałów. My mieliśmy takie a nie inne możliwości, ale postaraliśmy się w prosty sposób przedstawić swój projekt, szczerze opowiedzieć o co nam chodzi i dlaczego uważamy, że jest to ważne. Film ma służyć nawiązaniu więzi z wspierającym, ma w klarownym stylu pokazać co ten człowiek może od Was dostać, na co właściwie zbieracie i czemu to właśnie Wam ma pomóc. Pamiętajcie, konkurujecie  z każdym innym projektem. Filmik, ma w bardzo krótkim czasie przedstawić wyraźny komunikat, więc warto nad nim chwilę posiedzieć.

Kiedy już poczuliście się jak po nakręceniu „Ogniem i mieczem”, zastanówcie się, kiedy dokładnie chcecie go opublikować na serwisach społecznościowych, gdzie możecie go wrzucić i czy jest „podawalny”. Jeżeli nie, to może warto przygotować kilka krótszych wersji, tak by w 15 sekund mówiły o Was i idei?

Potem już tylko sława, pieniądze, wdzięczność fanów. Wasz CZAS. Przez wielkie CZ i jeszcze większe AS! Bo jak nie? To wyjdzie następnym razem, nie martwcie się. Szkoda czasu.

 

#WeeCaseTip:

  • świetny tekst Pijaru Koksu Blog, może przyda się wrześniowym projektom – KLIK!
  • prosta lista, którą musicie zrobić przed filmikiem – KLIK!
  • wysyłasz maila do wspierającego, pamiętaj o tych sprawach – KLIK!
  • marzyliście o formatowaniu tekstu na FB? – KLIK!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *