Więźniowie więzi.

nie-mam1

Wiecie co jest najważniejsze w crowdunfdingu (oprócz pieniędzy, społeczności, zaangażowania i czasu)? Więzi. Przekonujemy się o tym na każdym kroku. Więzi z ludźmi, projektem i przerwami. Przy dobrej akcji crowdfundingowej zatęsknicie za przerwą – a na pewno Wasza rodzina. Bo crowdfunding umie też uwięzić, jak porządny narkotyk.

#Czas? Nie mam czasu.

radosc

Pierwszy romans jaki nawiążecie, to romans z budzikiem, zegarkiem w telefonie, kalendarzem, a jeżeli mierzycie upływ minut i dni  rzucając kamieniami do dołka, to utrwalicie więzi z dołkiem i kamieniami. Staramy się powiedzieć, że czas to ważna sprawa przy crowdzie.  Jak to –  na pewno zapyta tłum!

Normalnie, odpowie projektodawca. Wasza zbiórka zaczyna się w chwili kiedy o niej pomyślicie. Musicie określić sensowny termin, postawić stronę która zbierze dane od potencjalnych wspierających, musicie w ciągu miesiąca – dwóch stworzyć cały szkielet kampanii, a potem z uporem maniaka trzymać się rozpiski i naginać dobę do swoich potrzeb. Mało kto, ma taki luksus żeby zrzucić zbiórkę na kogoś innego kto się na tym zna, lub ma wszystko od początku poukładane na A do Z. Z naszych doświadczeń wychodzi, że na same nagrody (sensowne, bo pamiętajcie o tym, że nie każda nagroda musi być VIP i nie każdy musi chcieć np. zjeść kolację z obcym człowiekiem, musicie stworzyć drzewko nagród trafiające w gusta każdego – niektórzy w zamian za pomoc w zbiórce nie chcą Waszego produktu tylko fajną rzecz w paczce, albo Wasz produkt i fajną rzecz w paczce) musicie przeznaczyć około 1,5 tygodnia. Do tego dochodzi mailing z ambasadorami, potencjalnymi patronatami medialnymi czy osobami które będą z Wami współpracować. Musicie dać sobie czas na wykonanie wszystkich technicznych aspektów zbiórki: opisów, grafik, banerów, dorwać nagrody i policzyć co się Wam opłaca.

Trochę tego jest, OK niewątpliwie to przyjemna robota, bo w końcu chodzi o Waszą wyśnioną akcję  – ale potrafi też to być frustrujące.

Zupełną inną parą kaloszy jest już sam crowdfunding. Tutaj dryl jest iście wojskowy. Social Media nie śpią, cały czas musicie być „pod grą” jak to mówią piłkarze. Znamy przypadki zbiórek, gdzie ludzie nie mieli sfinansowanego projektu do ostatnich chwil, po czym w ostatnim tygodniu czy kilku dniach „tuż przed” całość docierała do pomyślnego końca, często z nadwyżką. Czasami o powodzeniu całej akcji decyduje jedno „zagranie”, jeden moment i dobrze wymyślona rzecz – taka której nie planujecie. O dobrej komunikacji wokół projektu pisaliśmy już tyle razy, że sobie chyba możemy odpuścić prawda? Czas. Czas to filar crowdfundingu – P.Coelho.

 

#Projekt – więzienie. 

niedawkowana2

Wieź z projektem? Przecież to wasze ukochane dziecko! Nie ma nic prostszego! Mhm, nawet najpiękniejszy osesek świata, jest w stanie zmęczyć swoich rodziców. Faktem jest, że żeby zbiórka się udała, musicie się zaangażować i nawet kiedy będziecie mieli już swojego „podopiecznego” dość, to nadal należy nad nim pracować.  Jesteście na spotkaniu branżowym i nie dotyczy ono Waszego projektu? Rozrzućcie kilka wiadomości po ludziach (mimochodem oczywiście) o tym co robicie po godzinach.  Zastanówcie się nad tym, gdzie Wasz projekt ma zaistnieć. Na początek wyselekcjonujcie kilka osób, kilka kanałów medialnych, do których chcecie uderzyć. Idąc trenerami osobistymi – musicie być wymagającym rodzicem dla swojego projektu. Z jednej strony zastanówcie się co sami chcielibyście dostać w prezencie i czy wsparlibyście ten projekt. Nie pokazujcie go rodzinie, jako pierwszej instancji bo oni zawsze powiedzą, że to co robicie jest super. Pokażcie go największej liczbie obcych ludzi, tak by skorygować swoje błędy.

Ubierzcie „dzieciaka” w porządne  opakowanie – graficzne i filmowe. Może ktoś zdecyduje się Wam pomóc po kosztach, albo z czystej dobroci serca i zrobi filmik czy grafiki do projektu, trochę bardziej profesjonalnie niż wy w prostym edytorze lub telefonem.

Jasno mówiąc – potraktujcie swoją akcję crowdfundingową, jako najważniejsze 2 miesiące w swoim życiu (ok nie ma co się załamywać jeżeli projekt się nie uda), warto jednak walczyć o jego powodzenie, bo to może zmienić Waszą pracę, sposób zarabiania pieniędzy, albo pozwoli np. komuś nieść pomoc. Przed odpaleniem projektu, zróbcie dokładny research, poczytajcie inne projekty, cały czas trzymając się alegorii dziecka, musicie wybrać dobrą drogę życiową dla potomka, tak żeby wyszedł na ludzi. W tym wypadku dobrze wyszedł do ludzi.

#Więzi międzyludzkie

relacje

Społeczność wokół zbiórki – temat maglowany często niczym kołdry przed świętami. My chcemy zwrócić Wam uwagę na coś innego. Oprócz tego, że każdy projekt sprzedaje się opowiadając o nim (więc fajnie, jeżeli weźmiecie pod uwagę Waszą obecność na eventach dotyczących crowdfundingu czy branży której dotyczy zbiórka) twarzą w twarz, to jeżeli nie macie takiej opcji, musicie przekonać do siebie ludzi. Czyli nawiązać jakąś nić porozumienia, jakąś więź. W pierwszych chwilach zbiórki najważniejszą walutą są maile i zasięg. Na ogół nie ma się jasno skoordynowanej społeczności czy grupu, czekającej niczym karna armia na rozkaz. Musicie coś dać, by dostać adres skrzynki lub ktoś zechciał Was udostępnić. My np. mamy zamiar rozrzucać darmowy trial, dostęp do demo naszego projektu, zastanawiamy się jak jeszcze możemy podziękować za rozniesienie wieści o nas po świecie, generalnie jednak chodzi o kierunek w którym to idzie. Tworząc newsletter pamiętajcie o nieszablonowej stronie  po konwersji, fajnie jeżeli macie możliwości, żeby osoba która Wam pomaga, dostała nawet najprostszy dowód wdzięczności – tapety, kalendarz, darmowy kod na coś, cokolwiek. Zamierzacie przecież powiadomić ją o tym, że startujecie ze zbiórką, przypomnieć się – dobrze gdyby miał z Wami miłe wspomnienia prawda?

Teraz kącik który nazwaliśmy roboczo „Drogie Bravo”.  Macie społeczność, więź z ludźmi przy projekcie nawiązana tak mocno, że prawie u Was mieszkają.  Zróbcie sobie przerwę. Zaplanujcie kilka godzin dziennie (tak żeby nie kłóciło się to z powyższymi akapitami), na nie myślenie o Waszym projekcie. Zbiórka będzie stresem, będzie też potrzebna w trakcie jej trwania potężna kreatywność, wobec czego…wyluzujcie. Nie jesteście gotowi? To przesuńcie cały projekt, bo zawsze lepiej się zastanowić dwa razy niż dać ludziom bubla. My przesuwaliśmy chyba dwa razy naszą zbiórkę  – bo mamy trochę manię dopracowywania każdego szczegółu. Ale zawsze była, to decyzja szybka i twarda. Przeuswamy?OK, wykorzystamy ten czas na usprawnienie tematu. Bo jakby nie było liczy się to, żebyście byli szczęśliwi z tego, że weszliście w świat crowdfundingu. W końcu spełniacie marzenia prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *